Wyprawa do Torres del Paine (Chile) – fotoreportaż cz. 1

Podziel się

Z moją byłą już dziewczyną Kasią udaliśmy się we wspaniałą dwumiesięczną podróż po Chile i Argentynie. Przemieszczaliśmy się głównie autostopem, pokonując w sumie 15 000 km. Trasę rozpoczęliśmy w Brazylii by dotrzeć do Ziemi Ognistej i Patagonii Chilijskiej. Nasze wspomnienia z podróży zostaną opublikowane niebawem na blogu pod hasłem „Wyprawa Tierra del Fuego”. Autorem wszystkich zdjęć jest Marcin Plewka. Czytaj też nasz poradnik:   „Co zabrać ze sobą na trekking w Andach” . Tutaj znajdziesz drugą część naszego fotoreportażu…

W domu u Viniego i Yaniry czujemy się jak u siebie. Hospitality Club rulez:)

W domu u Viniego i Yaniry czujemy się jak u siebie. Hospitality Club rządzi.

Nasi chilijscy przyjaciele żyją z pola paintballowego i hotelu dla psów:) fot. Marcin Plewka

Nasi chilijscy przyjaciele żyją z pola paintballowego i hotelu dla psów:)

Puerto Natales, w którym mieszkamy to punkt wypadowy do Parku Torres del Paine.

Puerto Natales, w którym mieszkamy to punkt wypadowy do Parku Torres del Paine.

Puerto Natales. Widok z portu, to stąd odpływają statki Navimagu do Puerto Montt.

Puerto Natales. Widok z portu, to stąd odpływają statki Navimagu do Puerto Montt.

Po Argentynie i Chile robimy 15 000 km autostopem. Drogi nie zawsze są asfaltowe, a w szybie dziura, ale najważniejsze, że zbliżamy się do celu:)

Drogi nie zawsze są asfaltowe, a w szybie dziura, ale najważniejsze, że zbliżamy się do celu:)

Jeszcze nie dotarliśmy do parku ale już z dale widać 3 słynne szczyty Torres.

Jeszcze nie dotarliśmy do parku ale już z daleka widać 3 słynne szczyty Torres.

Nieznaczne zbliżenie obiektywem, i już szczyty Torres widać o wiele lepiej.

Nieznaczne zbliżenie obiektywem, i już szczyty Torres widać o wiele lepiej.

Autostopem w Chile i Argentynie robimy 15 000 km. Czasem zostawią człowieka w bezludnym miejscu.

Autostopem  robimy w sumie  15 000 km. Czasem zostawią człowieka w bezludnym miejscu.

I nagle pojawia się pierwsze, piękne błękitne jezioro. Za chwilę stopem zabierze nas turystyczny autobus zupełnie za darmo:)

I nagle pojawia się pierwsze,  błękitne jezioro. Za chwilę stopem zabierze nas turystyczny autobus.

Postanawiamy zdobyć Torres z noclegiem przy szczycie. Plecaki robią się coraz cięższe. Kasia jeszcze się uśmiecha:)

Postanawiamy zdobyć Torres z noclegiem przy szczycie. Plecaki robią się coraz cięższe.

Piękno natury zawsze warto jest fotografować:)

Piękno natury zawsze warto jest fotografować:) Torres del Paine to błękitna woda i czerwone kwiaty

Po długie wędrówce docieramy na camping. Dla 80 namiotów przygotowano tylko 1 toaletę. Padnięci zasypiamy. Jutro czeka nas zdobycie szczytu.

Camping. Dla 80 namiotów przygotowano tylko jedną toaletę. Padnięci zasypiamy.

Szczyt Torres del Paine w całej okazałości - zdobyty:)

Szczyt Torres del Paine w całej okazałości – zdobyty:) Tym razem bez plecaków:)

Torres del Paine, pogoda zmienia się z minuty na minutę.

Torres del Paine, pogoda zmienia się z minuty na minutę. Ale szczęście nam sprzyja:)

I powoli coraz bardziej się przejaśnia. Słynne Torres w całej okazałości.

I powoli coraz bardziej się przejaśnia. Słynne Torres w całej okazałości.

Torres del Paine i jego zdobywcy Katarzyna Rybska i Marcin Plewka

Torres del Paine i jego zdobywcy Katarzyna Rybska i Marcin Plewka

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zobacz Torres del Paine na mapie:

 

autor tekstu: Marcin Plewka

podróżnik, dziennikarz, ekonomista, pilot wycieczek i przewodnik miejski po Warszawie i Krakowie

Flickr 

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*