Salsa po peruwiańsku. Mango po raz drugi

Podziel się

Wieczorem nasz niepozorny host Carlos zabiera nas na urodziny swojego kolegi. Spodziewamy się raczej jakiejś nudnej posiadówy, a trafiamy na jedną z lepszych imprez w całej naszej podróży. Muzykę słychać już z daleka na ulicy. Duży dom aż się trzęsie od tańczących w wieku – od lat 5 do 85. Urodziny świętują bowiem razem – młodzi i starzy, rodzina i znajomi. Skończone 21 lat… to dobry powód żeby zaszaleć!

Solenizant to bardzo miły chłopak. Cały czas częstuje nas piwem. A że dziewcząt jest niewiele, co chwilę ktoś mnie prosi do tańca. Bawimy się naprawdę wyśmienicie do trzeciej nad ranem. Czasy takich zabaw w Polsce już chyba niestety dawno przeminęły… Po raz kolejny dochodzę do wniosku, że świetnie się czuję w Ameryce Łacińskiej.

Nasz host Carlos

Nasz host Carlos

Nie muszę chyba wspominać o niesamowitej przyjemności jakiej doznaliśmy, kiedy budzik szepnął nam do ucha, że jest już 7 rano i czekają na nas najstarsze w Peru ruiny. Marcin zerwał się z łóżka po trzech godzinach snu, wykrzykując że czuje się jak młody Bóg! Prawda jest taka, że ja się znowu rozłożyłam, nie wiem czy była to bomba z opóźnionym zapłonem nastawiona przez mango, czy też zupełnie coś innego. W każdym razie, to coś spowodowało, że nie zobaczyłam przepięknych ruin Chavin. Marcin pojechał sam.
Kiedy poczułam się lepiej, wyruszyłam z Carlosem zwiedzać Huaraz. Byliśmy na dzielnicowym spotkaniu, dotyczącym organizacji tegorocznego karnawału. Uczestnicy wybierali różne komisje min. sałatkową, do robienia masek itd. Było to nawet ciekawe. Carlos zaprowadził mnie również do niewielkiej restauracji prowadzonej przez jego mamę i babcię.

W restauracji. Od lewej: babcia, Carlos, ja, mama

W restauracji. Od lewej: babcia, Carlos, ja, mama

Pod wieczór odwiedziliśmy znajomego , który poczęstował nas piwem. Mówił, że bardzo się boi, co to będzie jak wygra Ollanta Humala i że niestety cała Ameryka Południowa skręca teraz mocno w lewo. Nawet Chile. Znowu trafiliśmy na zwolenników prawicowej kandydatki na prezydencki fotel – Lourdes Flores. Carlos i jego rodzina brali nawet udział w organizowaniu jej kampanii w mieście. Po powrocie do domu siedzimy w malutkim pokoiku na łóżku razem z hostem, jego mamą i babcią. Oglądamy wywiad z Flores. Sprawia wrażenie kobiety silnej. My z Marcinem również jej dopingujemy.

 

autor tekstu: Ola Plewka – Szmigiel

politolog, latynoamerykanistka, podróżniczka, pilot wycieczek i przewodnik po Warszawie

« poprzedni post
 
następny post »

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.