Opuszczamy gościnną Nikaraguę

Podziel się
Po wyprawie na wulkan następnego dnia ledwo co wstajemy. Przynajmniej ja… Mięśnie bolą piekielnie, stopy wyglądają jak tarka, skóra pozdzierana, chociaż szczerze mówiąc myślałam, że będzie jeszcze gorzej. Ruszamy szybko z wyspy na ląd i dalej do granicy. Opuszczamy Nikaraguę, naprawdę przepiękny kraj, zamieszkały przez bardzo miłych ludzi.

 

 

Nikaragua niestety nie miała nigdy szczęścia do rządzących. Najpierw dekady wyniszczającej państwo dynastii Somozów, później rewolucja sandinistów i jeszcze większa ruina. Demokracja również nie przyniosła przełomu. Co zaskakujące, w tym biednym kraju stop szedł wręcz rewelacyjnie. Przypomniały nam się cudowne czasy podróżowania po Meksyku. Całą prawie Nikaraguę pokonaliśmy autostopem, są tu piękne duże stacje i nie najgorsze drogi.

 

 

Na granicy wielka fiesta. Dziennikarze, kamery, przyjechał sam prezydent Nikaragui. Czyżby to wszystko dla nas? Co za miłe pożegnanie, naprawdę nie trzeba było. Łapiemy ciężarówkę prosto do stolicy Kostaryki – San José. Przed nami sześć godzin drogi w towarzystwie miłego kierowcy.

autor tekstu: Ola Plewka – Szmigiel

politolog, latynoamerykanistka, podróżniczka, pilot wycieczek i przewodnik po Warszawie

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.