Mimo obecności „dobrych facetów” z karabinami, wskaźniki zabójstw są najwyższe

Podziel się

The New York Times opublikował 5 stycznia artykuł pt. „More Guns = More Killing” poddający analizie powszechność używania broni w krajach Ameryki Łacińskiej. „Oznaką upadku państwowych instytucji jest społeczeństwo, które pokłada zaufanie w uzbrojonej straży, strzegącej licznych punktów w mieście”
– stwierdziła Rebecca Peters, była dyrektor International Action Network on Small Arms.

Broń w selwie jest niezbędna w miejskiej dżungli? fot. Ola Plewka

Boliwia. Broń w selwie jest niezbędna, a w miejskiej dżungli? fot. Ola Plewka

W Gwatemali pracuje ok. 20 tysięcy policjantów. Zarejestrowanych jest 41 tys. prywatnych ochroniarzy. Szacuje się, że dodatkowe 80 tysięcy „dobrych facetów” z karabinami pracuje bez licencji. „To zwyczajnie niebezpieczne, aby pozwalać niewyszkolonym, nieodpowiedzialnym osobom stać na straży w miejscach publicznych. Co gorsza, śmiercionośna broń może być używana nawet wobec sklepowych rabusiów” – skonkludowała Peters.

Pomimo obecności w Gwatemali, Hondurasie, Salwadorze, czy Kolumbii „dobrych facetów” z karabinami – którzy strzegą m.in. supermarketów, stacji benzynowych, restauracji – cały latynoamerykański region ma jeden z najwyższych współczynników zabójstw na świecie – napisał The New York Times.

Istnieje wiele czynników wpływających na wysoką przestępczość, jednak za najbardziej charakterystyczny uważa się ten historyczny; wiele krajów w regionie miało niedawno wojny domowe, więc broń była w powszechnym obiegu. „Ale tych czynników jest więcej, chociażby wojny gangów narkotykowych” – powiedział dyrektor InSight Crime Jeremy McDermott.

Badania naukowe dowiodły, że miejsca, w których istnieje dostępność do broni, są narażone na eskalację gwałtownych zgonów, zabójstw, a także samobójstw. „Absolutnie nie ma dowodów na to, że większa ilość sztuk broni w jakikolwiek sposób wpływa na obniżanie ryzyka związanego z przestępczością” – wyraził przekonanie David Hemenway z harwardzkiego Injury Control Research Center.

Według ONZ w 2011 r. Honduras prowadził pod względem wskaźnika zabójstw: 91,6 zgonów na każde 100 tys. mieszkańców. Wysoki współczynnik bił również na alarm w innych hiszpańskojęzycznych krajach: w Salwadorze (69,2), w Gwatemali (38,5) i w Kolumbii (31,4). Biuro Narodów Zjednoczonych ds. narkotyków i przestępczości (UNODC) udostępniło dane za miniony rok: Afryka (17,0), Ameryka (15,4), Azja (3,1), Europa (3,5), Oceania (2,9). Współczynnik zabójstw na świecie wynosi 6,9.

Wskaźnik zabójstw w Ameryce Południowej wynosi 20,0, natomiast w Ameryce Środkowej 28,5 – współczynnik ten jest wyższy tylko w południowej część Afryki (30,5). Wskaźnik zabójstw w Polsce wynosi 1,1, czyli jest ponad 80 razy niższy, aniżeli wynik Hondurasu (91,6); 60 razy niższy od Salwadoru (69,2); 47 razy niższy od Jamajki (52,2); 41 razy niższy od Wenezueli (45,1).

źródło: New York Times

 

autor tekstu: Arkadiusz Rataj

dziennikarz, korespondent LatinoAmerica.pl z Hondurasu

Facebook 

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*