Konsumpcja i kontemplacja

Podziel się

W Cuzco zrobiliśmy przede wszystkim wielkie zakupy! Ja – bluza, Marcin – spodnie, opakowanie ochronne na aparat . Torba na ramie na butelkę wody (genialny wynalazek, szczególnie na jakieś wycieczki w góry). Po koszulce. 12 filmów DVD (kosztują tu grosze, za 4 złote można kupić płytę z 5 filmami), w tym parę peruwiańskich (zakochaliśmy się w Peru i chcemy lepiej poznać przedmiot naszej miłości!), muzykę rockowa w Quechua (język tutejszych Indian) i nie wiem co jeszcze. Wpadliśmy w jakiś wir. Tyle tu jest bowiem fajnych rzeczy.

Wszechobecna i przemiła policja chętnie pozuje z nami do zdjęć:). fot. Aleksandra Plewka

Wszechobecna i przemiła policjantka turystyczna:). fot. Aleksandra Plewka

Pozostając przy tematyce konsumpcyjnej (jakże ważnej w życiu każdego podróżnika), na Plaza de las Armas weszliśmy do jednego z przepięknych budynków. Okazało się, że jest to wydział prawa i nauk politycznych (poczułam się wiec jak u siebie :), gdzie w jednym z uczelnianych korytarzy mieści się miły barek dla studentów. Tam za około 1 PLN zjedliśmy smaczny obiad – ryż z jajkiem i sałatka, popijając to wszystko mate de coca za 50 groszy. Cuzco może być drogie dla turystów, którzy jedzą w dobrych restauracjach przy głównych ulicach. Wtedy liczyć trzeba się z wydatkiem co najmniej 15-20 soli. Ale jeżeli poszukasz, bez problemu możesz znaleźć coś taniego. Jeżeli nie za złotówkę na uniwerku, to pełne menu z zupa, drugim i napojem (jedzenie podobne do polskiego) w barach poza strefa turystyczna.

Tanie jedzenie jest wszędzie, najlepiej popić je jednak czymś mocniejszym - na wszelki wypadek. fot. Marcin Plewka

Tanie jedzenie jest wszędzie, najlepiej popić je jednak czymś mocniejszym – na wszelki wypadek. fot. Marcin Plewka

Myślę sobie, że chętnie postudiowałabym w tym przepięknym budynku. Niestety po paru chwilach obserwacji ogłoszeń na tym wydziale, możemy się przekonać, że zdecydowana większość studentów jest tutaj mocno lewicowa. Na swoje zebrania zapraszają nas różne lewacko – marksistowskie ligi i kluby. Dumnie prezentują się na ścianach gęby Marksa i Engelsa, a w dal dziedzińca Nauk Politycznych spogląda z plakatu Che. Cóż, chyba jednak wole studiować w Polsce. Ale chociaż jedzenie maja dobre i bajecznie tanie 🙂

Iglesia de la Compañía de Jesús na Plaza de Armas. fot Marcin Plewka

Iglesia de la Compañía de Jesús na Plaza de Armas. fot Marcin Plewka

Wspinamy się uliczkami Cuzco. Podziwiamy placyki, kościoły (do większości nie możemy wejść, bo ceny za wstęp są absurdalnie wysokie) a także pozostałe po Inkach fragmenty murów. Tysiące przytulnych knajpek, barów. Trafiamy na jakąś religijna procesje. Grupa mężczyzn niesie monumentalna postać Maryi. Wybuchają petardy. Kolorowi Indianie pchają się do kościoła. Cuzco jest po prostu przepiękne.

autor tekstu: Ola Plewka – Szmigiel

politolog, latynoamerykanistka, podróżniczka, pilot wycieczek i przewodnik po Warszawie

« poprzedni post
 
następny post »

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*