Koronawirus w Peru

Pierwszy przypadek tej niebezpiecznej choroby pojawił się w tym kraju dnia 6 marca 2020 roku, kiedy uzyskano pozytywny wynik testu u młodego 25 – letniego Peruwiańczyka, który właśnie powrócił z podróży po Europie.

Wojsko kontrolujące ulice miast w czasie trwania godziny policyjnej. Źródło Wikipedia.

Krótko potem, bo już dnia 15 marca rząd zdecydował się na wprowadzeniu stanu wyjątkowego na terenie całego kraju. Zamknięte zostały wszystkie granice, wstrzymano transport międzynarodowy, a także wprowadzono kwarantannę domową i godzinę policyjną. Wprowadzono także zakaz przemieszczania się transportem publicznym a z czasem zakaz używania samochodów prywatnych, poza nielicznymi uzasadnionymi wyjątkami !

Mój mieszkający w Limie przyjaciel, woląc zachować anonimowość te dwa ostatnie ograniczenia skomentował w sposób następujący: „Jesteśmy rządzeni przed bandę bezużytecznych lewicowych idiotów, którzy jedyne co potrafią zrobić, to coś zepsuć”

Ci z nas w Polsce, którzy narzekali i dalej narzekają na ograniczenia, nie zdają sobie sprawy z jakimi restrykcjami spotkali się obywatele innych państw, w szczególności właśnie Ameryki Łacińskiej. Mój przyjaciel mieszkający w Nazca od marca do końca czerwca żył cały czas zamknięty w domu, jak cała reszta społeczeństwa. Raz na tydzień jeden przedstawiciel rodziny miał możliwość wyjścia na zakupy. Dla porównania w Chile, były możliwe 3 wyjścia z domu w tygodniu po uprzednim uzyskaniu zgody policji.

Pandemia i związane z tym zakazy doprowadziły w krótkim czasie do straty podstawowego źródła utrzymania wielu ulicznych sprzedawców, taksówkarzy, właścicieli firm przewozowych i biur podróży. Najniższe warstwy społeczne straciły nie tylko możliwość zarobku ale dość szybko zostały także usunięte ze swoich małych wynajmowanych klitek. Brak transportu sprawił, że miejsca biedota podjęła rozpaczliwą decyzję powrotu na piechotę do swoich miejsc zamieszkania na prowincji. Kto zna Peru wie, że to nie jest wędrówka spacerkiem przez pola i lasy, jak u nas a marsz przez wysokie góry pozbawione wody, drzew. Wszędzie dookoła widzimy piasek ich skały. Zdesperowani ludzie z głodu ruszyli do swoich wiosek roznosząc jeszcze bardziej chorobę po całym kraju.

Na efekty tej sytuacji nie trzeba było długo czekać. Doszło do kompletnego załamania systemu opieki zdrowotnej. W szpitalach brakowało łóżek a ludzie umierali na ulicy przed jego bramami lub samotni w swoich domach. W sąsiednim Ekwadorze na porządku dziennym było wyrzucanie ciał zmarłych na ulicę i ich podpalanie. Częstym też był widok rodziny spędzającej czas w ogrodzie i tam właściwie żyjącej, bowiem w domu znajdowało się rozkładające się ciało jednego z członków rodziny.

W Peru powstały, oddolnie tworzone komanda, czyszczące mieszkania ze zmarłych. Zdarzało się, że jedna grupa biegnąc ulicą z ciałem podrzucała je pod inne domostwo. Ciała nie były odbierane przez parę dni lub tydzień. Śmieszne wydają się przy tym żale wielu na sytuację w Polsce albo teorię spiskowe, ze ktoś wymyślił sobie sztuczną pandemię. Niech ten odważny specjalista, habilitowany po obejrzeniu jednego materiału w internecie, stanie przed rodzinami milionów z ofiar i im to powie, że to żart i ściema.

Przerażające nagrania z Peru i Ekwadoru

Poniższe wideo pokazuje sceny z Ekwadoru, gdzie nawet umundurowani policjanci porzucają ciało ofiary koronawirusa na ulicy:



Na kolejnym widzimy masy zmarłych zabieranych z ulic i domów przez uliczne komanda w Peru:

70 % ofiar wirusa w Peru to mieszkańcy Limy i okolic. Niech obrazki te obejrzą wszyscy Ci, co się martwią, że nie mogą pojechać na narty lub wyjść na dyskotekę. Z pokorą pochylmy głowę dziękując, że dość łagodnie przeszliśmy, jak dotąd okres pandemii i obce są nam obrazki nie tylko z Peru czy Ekwadoru ale także z włoskiego Bergamo, z hiszpańskiego Madrytu, czy z francuskiego Paryża z obowiązująca godziną policyjną.

Koronawirus doprowadził do załamania peruwiańską gospodarkę ale jest pewne światełko w tunelu. Z czasem sytuację w szpitalach udało się opanować, a od listopada ponownie otwarta została największa atrakcja turystyczna Peru – magiczne Machu Picchu. Mihail, mój przyjaciel z Cusco ,przeniósł się w tych trudnych czasach do Świętej Doliny Inków, mówiąc mi, że ta będzie zawsze samowystarczalna i można w niej przetrwać najtrudniejsze czasy.

Łącznie od początku okresu pandemii do dnia dzisiejszego zanotowano w Peru nieco ponad milion przypadków Covid 19 i prawie 38 000 zmarłych. Są to oficjalne dane. Podejrzewam, że liczby rzeczywiste zmarłych są znacznie wyższe.

autor tekstu: Marcin Plewka

podróżnik, dziennikarz, ekonomista, pilot wycieczek i przewodnik miejski po Warszawie i Krakowie

Flickr 

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

7 + 3 =

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.