Jak podróżnik z podróżnikiem

Podziel się

Z Huaraz do Limy jedziemy tak zwanym „busem de ruta”. O tych autobusach, łapanych na drodze, niby nie posiadających swojej siedziby krążą przeróżne plotki. Najstraszniejsza z nich jest taka, że kierowca w połowie drogi, w jakimś niebezpiecznym miejscu zatrzymuje się i każe wszystkim pasażerom dopłacać, pod groźbą wyrzucenia ich z autobusu.

"Bus de ruta" - nie pierwszej młodości, ale jeszcze daje radę/ fot. Marcin Plewka

„Bus de ruta” – nie pierwszej młodości, ale jeszcze daje radę/ fot. Marcin Plewka

Z lekkimi obawami pojechaliśmy mimo wszystko takim autobusem, bo zachęciła nas cena. 10 złotych za prawie 8 godzin jazdy. Okazało się, że czekała na nas nie tylko tania, ale też wygodna i przyjemna podróż. Do dyspozycji pasażerów – rozkładane siedzenia i telewizor. Polski PKS spłonąłby ze wstydu, gdyby zobaczył te busy. Inna sprawa to uprzejmość kierowców. W Polsce niejednokrotnie potrafią oni zamknąć komuś drzwi przed nosem. W Peru zatrzymają się w każdym miejscu, kiedy tylko machniesz ręką, poczekają na pasażera, wniosą bagaż.

Pustynny krajobraz peruwiańskiego wybrzeża/ fot. Marcin Plewka

Pustynny krajobraz peruwiańskiego wybrzeża/ fot. Marcin Plewka

Jedziemy do stolicy Peru – najpierw przez góry, później przez pustynię, w końcu po prawej stronie pojawia się niebieski pasek oceanu. O godzinie 18 wjeżdżamy do Limy , miasta – kolosa, zamieszkałego przez 8 milionów ludzi. Odbierają nas hości z hospitality – Luis i Gina i prowadzą do swojego domu. Świetnie się składa, bo oni dopiero co wrócili z podróży, po dokładnie tych wszystkich krajach, które zamierzamy dopiero odwiedzić.

Przedmieścia Limy/ fot. Marcin Plewka

Przedmieścia Limy/ fot. Marcin Plewka

Zasiadamy na fotelach i snujemy podróżnicze opowieści. Oni podróżowali w ten sam sposób co my, czyli JAK NAJTANIEJ. Luis z konspiracyjną miną przedstawia nam możliwości darmowego dostania się do Machu Picchu. Uśmiechamy się do siebie. Czuję się, jakyśmy planowali co najmniej napad na bank.

Lima - komunikacyjny chaos/ fot. Marcin Plewka

Lima – komunikacyjny chaos/ fot. Marcin Plewka

Wieczorem idziemy do kafejki internetowej. Daniel Oyola przyjeżdża do Limy. Umawiam się z nim na 10 rano. Abstrakcja.

autor tekstu: Ola Plewka – Szmigiel

politolog, latynoamerykanistka, podróżniczka, pilot wycieczek i przewodnik po Warszawie

« poprzedni post
 
następny post »

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.