Hawana. Miasto utracone – recenzja filmu

Podziel się

Będąc w kinie Muranów na pokazie przedpremierowym  „Pragnienia miłości” dostrzegłem na półce film DVD, który już dawno chciałem obejrzeć, a o którym wspominaliśmy w naszym poście, opisując niezdrową miłość aktorów z Hollywood do komunistycznej Kuby. Z tego też powodu, kupiłem  go bez wahania, inwestując 20 złotych w film nakręcony w 2005 roku:  „Hawana – Miasto utracone” . I nie żałuję.

Głos Kubańczyka

Do hollywoodzkiego chóru zwolenników Fidela Castro nie przyłącza się Andy Garcia, urodzony w Hawanie, którego rodzina w 1961 roku uciekła przed represjami kubańskiego reżimu do Stanów Zjednoczonych. Właśnie obiektywne spojrzenie na Kubę tamtych czasów i zbrodniczą twarz rewolucji Castro ukazuje jego debiut reżyserski,  dramat „Hawana – miasto utracone”. Film, którego realizację Andy Garcia określał jako „marzenie życia”, nie spotkał się z uznaniem mainstreamowej krytyki w Stanach Zjednoczonych. Ta wolała lewicową „Hawanę”, nakręconą w 1990 roku przez reżysera Sydneya Pollacka.

Andy Garcia

Oglądając film, od samego początku widać, że mamy tu do czynienia z Kubańczykiem z krwi i kości. Miłość do kraju i miłość do na zawsze utraconego miasta, bije z serca, tęskniącego za swoją ojczyzną reżysera i jednocześnie odtwórcy głównej roli. Każdy, zakochany w klimatach latino, znajdzie tu coś dla siebie. W filmie zobaczymy pełne kolorów ulice Hawany, oszałamiające krajobrazy z mieszaniną zieleni i kwiatów, piękne kobiety i oczywiście to,  czym żyją Kubańczycy każdego dnia – taniec i śpiew.

Główny bohater Fico Fellove jest właścicielem klubu muzycznego El Tropico,  typowego dla stylu lat 50 -tych XX wieku. Odbywają się tu taneczne rewie, nie brakuje też występów komików i wspaniałych muzyków, którzy grają na swoich nieodłącznych saksofonach… No właśnie, czy ten instrument może być groźny dla dyktatury proletariatu? Okazuje się, że tak, bo ma  imperialistyczny rodowód. W jednej ze scen filmu, nagle do klubu w czasie próby wkraczają przedstawiciele komitetu rewolucyjnego i zakazują gry na saksofonie.  W tak banalny sposób zaczynają się komunistyczne represje. Na saksofonach niestety się nie kończy. Mordowani są ludzie, często z błahych powodów. Na czele komanda morderców staje idol dzisiejszej młodzieży Che Guevara,oświadczając: ” Cel uświęca środki”.

Ale świat nie jest czarno-biały. Reżyser pokazuje nam bogatą rodzinę, pielęgnującą swe tradycje, ale kochająca też swoją ojczyznę. Każdy kocha ją jednak na swój sposób, widząc brak wolności i przestępstwa prezydenta Fulgencio Batisty, który ponownie objął rządy w kraju, po dokonaniu bezkrwawego zamachu stanu w 1952 roku i rozpoczął okres terroru politycznego.  Dwójka braci angażuje się po stronie rewolucji, przeżywa tylko jeden z nich – główny bohater, który jest bardziej zatroskanym obserwatorem, zachodzących przemian, niż aktywnym działaczem. Jego jednak także powoli dotyka ręka „rewolucyjnej sprawiedliwości”. Film pokazuje, radość z jaką witany był Fidel Castro, i nadzieje jakie z nim wiązano, w wielu kręgach kubańskiego społeczeństwa, nadzieje na wolną i demokratyczną Kubę. Niestety miliony ludzi spotyka zawód. Symboliczna scena przedstawia widzom nagłówek kubańskiej gazety, z przemówieniem nowego wodza i jego hasłem: „Naród już wybrał, więc po co organizować wybory?” Powoli u boku latynoskich rewolucjonistów stają jeszcze smutniejsi panowie w sowieckich mundurach – to doradcy przysłani przez ojczyznę proletariatu.

Zmiany na gorsze dają się wszystkim we znaki. Rewolucja zatacza coraz szersze kręgi. Fico Fellove traci swój lokal muzyczny a jego wuj ziemię, odebraną osobiście przez własnego bratanka,  z polecenia Fidela. Czy nie przypominają nam się sowieckie czasy stalinizmu, kiedy to dzieci denuncjowały swoich rodziców, bo socjalistyczna ojczyzna jest przecież ważniejsza niż rodzina? Rewolucja nie tylko okrada z ziemi, czy z innych nieruchomości, rewolucja zabiera to co najcenniejsze – miłość życia. Kobietę, którą nasz główny bohater traci raz na zawsze, piękną Kubankę Aurorę, która symbolizuje także utracone  na zawsze miasto – Hawanę.

Andy Garcia opuścił Hawanę mając pięć lat, a w czasie wybuchu rewolucji miał dwa latka, więc na pewno osobiście niewiele pamięta z czasów, o których zrobił film. Zna je bardziej z opowieści rodzinnych, czy z dokumentów historycznych, ale oglądając „Hawana. Miasto utracone”, ma się wrażenie, że to bardzo osobisty przekaz. Warto poszukać tego filmu i obejrzeć go wieczorem przy kieliszku kubańskiego rumu. Gorąco go wszystkim polecam.

Obsada:

Andy Garcia – Fico Fellove
Inés Sastre – Aurora Fellove
Tomas Milian – Don Federico Fellove
Richard Bradford – Don Donoso Fellove
Nestor Carbonell – Luis Fellove
Enrique Murciano – Ricardo Fellove
Dominik García-Lorido – Mercedes Fellove
Dustin Hoffman – Meyer Lansky
Bill Murray – Pisarz
Lorenzo Feijóo – Leonela
Steven Bauer – Kapitan Castel
Juan Fernández – Prezydent Fulgencio Batista
Jsu Garcia – Ernesto „Che” Guevara
William Marquez – Rodney
Julio Oscar Mechoso – Pułkownik Candela

Zobacz trailer filmu:

autor tekstu: Marcin Plewka

podróżnik, dziennikarz, ekonomista, pilot wycieczek i przewodnik miejski po Warszawie i Krakowie

Flickr 

Komentarze facebookowe:

Komentarze (y)

Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*