Home » Archives by category » Blogi z podróży (Page 5)

\ \

Puebla

W niedzielny wieczór spacerujemy po  Ciudad de México. Przydałby się jeszcze przynajmniej jeden dzień żeby tak naprawdę zobaczyć to miasto. Niestety czas nas goni i musimy ruszać dalej. W takich chwilach żałujemy, że nie mamy na zrobienie tej trasy roku… Żeby nie tracić czasu jedziemy autobusem (dochodzimy do wniosku, że wydostawanie się z tak olbrzymiego [...]

\ \

Fiesta w Tepoztlán

Nasi cudowni hości zapraszają nas na imprezę do miasteczka Tepoztlán położonego 70 km od stolicy. Dwóch z nich (Erik i Andre) będzie świętować swoje urodziny. Jedziemy tam w sobotni poranek autobusem i po raz pierwszy widzimy meksykańską prowincję. Tepoztlán to kolorowe, pełne ludzi, głośne miasteczko. Z ładnymi kościołami, Zócalo i dużym targiem, ciągnącym się wzdłuż opadającej w dół ulicy. Na [...]

\ \

Z wizytą u Azteków

Nasz drugi dzień w Ciudad de México i już ruszamy się poza miasto. Super tanim i bezpiecznym metrem, które kosztuje tylko 0,2 USD. W ogóle miasto Meksyk okazuje się o wiele bezpieczniejsze niż myśleliśmy. Nasz początkowy strach powoli mija. Otacza nas miły tłum spokojnych ludzi. I na każdym kroku dużo policji, która przyjaźnie się uśmiecha i [...]

\ \ \

Wzniosłość i kicz

Ciudad de México. Pierwsze wrażenie? Przytłaczające! Nasunęło mi się skojarzenie, jak wjeżdżałam rowerem do Gdyni, po dwóch tygodniach obcowania z miasteczkami wielkości Łeby czy Ustki. Wielkie budynki! Ponad 10 linii metra. Tłumy ludzi na ulicach, przepychających się, trącających, pokrzykujących, sprzedających! Sprzedają dosłownie wszystko. Wielopasmowe ulice, pełne samochodów, i to nie takich pamiętających epokę Kennedy-ego, tylko nowoczesnych, [...]

\ \ \

Wkraczamy w strefę Hospitality Club

Przylecieliśmy do miasta Meksyk prawie o północy. Jakiś tydzień wcześniej napisał do nas host z hospitality club, że będzie na nas czekał na lotnisku. Byliśmy więc w miarę spokojni. Niestety spotkała nas przykra niespodzianka. Hosta wcale nie było. Była za to noc, ogarniało nas totalne zmęczenie, a za drzwiami lotniska swoją groźną paszczę rozdziawiało największe [...]

W drodze do Meksyku, żegnamy Kubę

Wylatujemy bez najmniejszych problemów z kraju, z którego mimo największych chęci nie mogą wydostać się miliony. Dla nas Kuba była miłą przygodą, dla wielu z jej mieszkańców jest po prostu więzieniem. Praktycznie każda osoba, którą poznaliśmy lepiej zdradzała nam swój, mniej lub bardziej skrystalizowany plan ucieczki. Dla wielu plan ten pozostanie tylko w sferze marzeń. [...]

\ \

Bród, smród i gaz, czyli nocleg w samym centrum Hawany

Wracamy stopem do Hawany. To już nasze ostatnie chwile na Kubie. W połowie drogi żegnamy ostatniego amarillo. Podróż przebiega sprawnie, poza przeklętym Pinal del Rio gdzie dwóch amarillo idzie sobie na godzinną przerwę zostawiając oczekujących na „okazję” na pastwę losu. Ale to już na szczęście przeszłość, nasza guagua mknie w stronę stolicy. Pytam się stojącego [...]

\

Viñales. Spłonąć w tańcu

Viñales ma również inne atrakcje do zaoferowania poza przepiękną przyrodą. Ma do zaoferowania najwspanialszą zabawę jaką można sobie wyobrazić. Jeżeli trafisz do Viñales  w sobotni wieczór, stanie się ono obietnicą prawdziwego szaleństwa. Kolejną rewelacją jest to, że szaleństwo to nie kosztuje prawie nic. Wstęp do umieszczonej w rogu głównego placu knajpy Pollo Montanez kosztuje jedno peso convertible. [...]

\ \

Viñales. Jaskinia ciszy.

 Zobaczyć Viñales i umrzeć! -chciałoby się powiedzieć. Szczególnie, że dojechanie tu kosztowało nas tyle wysiłku. Viñales to właściwie dwie ulice, parę sklepów, stacja benzynowa, poczta, nic specjalnego. Tyle tylko, że to „nic specjalnego” znajduje się w regionie tak zielonym, górzystym, malowniczym i do tego jeszcze bogatym w jaskinie! Przyszło nam tutaj po raz kolejny spędzić [...]

\ \ \

Trynidad – Pinal del Rio

Po Trynidadzie spędziliśmy jedną noc nad morzem, skąd udaliśmy się do Cienfuegos i dalej do Playa Giron (to tutaj miała miejsce w 1961 zorganizowana przez CIA nieudana inwazja kubańskich emigrantów, której celem miało być obalenie rządów Castro). Ostatni odcinek trasy pokonaliśmy z miłymi Niemcami, którzy podróżowali po Kubie wynajętym samochodem. Noc, którą spędziliśmy nad Zatoką [...]