Home » Archives by category » Blogi z podróży » Latin American Adventure 2005/2006 » LAA 2005/2006 blog Nikaragua

Opuszczamy gościnną Nikaraguę

\

Opuszczamy gościnną Nikaraguę

Po wyprawie na wulkan następnego dnia ledwo co wstajemy. Przynajmniej ja… Mięśnie bolą piekielnie, stopy wyglądają jak tarka, skóra pozdzierana, chociaż szczerze mówiąc myślałam, że będzie jeszcze gorzej. Ruszamy szybko z wyspy na ląd i dalej do granicy. Opuszczamy Nikaraguę, naprawdę przepiękny kraj, zamieszkały przez bardzo miłych ludzi.     Nikaragua niestety nie miała nigdy […]

Wyprawa na wulkan Maderas

\ \ \

Wyprawa na wulkan Maderas

I w końcu nasze marzenie miało się dziś spełnić. Tak, wreszcie znaleźliśmy czas, by pierwszy raz w życiu wspiąć się na wulkan. Wyprawa nie wydawała się trudna, bowiem cel podróży był oddalony o jakieś 20 km od naszej plaży i miał tylko 1,326 metrów wysokości. Wstaliśmy o piątej rano i już koło szóstej byliśmy „U Marvina”, gdzie […]

Na wyspie Ometepe

\ \

Na wyspie Ometepe

Z Masayi chcieliśmy dojechać do Granady, ale szybko zmieniamy plany, kiedy pojawia się stop do miejscowości Rivas, z której szybciutko możemy dostać się do przeprawy statkiem na wyspę Ometepe – kolejny cel naszej podróży. Bez większego żalu decydujemy się olać kolejne miasto (podobno przepiękne) na rzecz spędzenia czasu na łonie natury. Ometepe to największa wyspa […]

Masaya – zamiast egzotycznego targu nikaraguańska Cepelia

\ \ \

Masaya – zamiast egzotycznego targu nikaraguańska Cepelia

I znowu stopujemy. Nikaragua, najbiedniejszy kraj całego regionu okazuje się rajem dla autostopowiczów takich jak my. Są tu duże stacje wielkich koncernów naftowych i sporo  prywatnych pickupów nie pełniących roli taksówek jak to było w Gwatemali. Wychodzimy z miasta na stację i po 20 minutach jedziemy już w stronę Managua. Siedzimy na pace, wieje strasznie […]

Leon. Rzeczy mniej i bardziej przyjemne… i te całkiem straszne…

\

Leon. Rzeczy mniej i bardziej przyjemne… i te całkiem straszne…

Wyjeżdżamy z Hondurasu, który na siłę chciał nas u siebie zatrzymać dzień dłużej. Z granicy z Nikaraguą zabierają nas Salwadorczycy, aż pod sam Leon, stamtąd natychmiast łapiemy stopa do samego centrum miasta. Od razu dochodzimy do wniosku, że Nikaraguańczycy są przemili. Gorsze wrażenie robi na nas infrastruktura drogowa tego najbiedniejszego w Ameryce Środkowej kraju, „autostrada” […]