Home » Archives by category » Blogi z podróży » Latin American Adventure 2005/2006 » LAA 2005/2006 blog Ekwador

Tu żyje się ponad 100 lat

\ \ \

Tu żyje się ponad 100 lat

Dużo ładniejsza od Lojy jest położona nieopodal Vilcabamba – miejscowość słynąca z tego, że ludzie żyją tam nawet po 120 lat. Sekret długowieczności nie został do końca odkryty, ale mówi się, że to zasługa miejscowej wody i napoju przyrządzanego z róży.

Cuenca – posypały się kamienie

\ \ \

Cuenca – posypały się kamienie

Pierwszy płatny nocleg od bardzo wielu dni. I to tak naprawdę z własnej winy, bo nie zdążyliśmy na czas skontaktować się z nikim z hospitality club. Ale nocleg w hotelu też ma swoje plusy. Daje nieograniczoną swobodę. Możemy robić, co chcemy, iść gdzie chcemy, siedzieć kilka godzin w kafejce internetowej bez obawy, że kogoś urazimy. […]

Przejażdżka na dachu pociągu

\ \ \ \

Przejażdżka na dachu pociągu

Z Riobamba do Nariz del Diablo, przez Andy wiedzie jedna z najwyższych linii kolejowych na świecie. Kiedyś służyła do codziennego przewozu ludzi i towarów, obecnie tę trasę pokonuje pociąg, oblegany głównie przez turystów. Wyrusza z Riobamba trzy razy w tygodniu i kosztuje 11 dolarów w obie strony. Właśnie na ten pociąg odwozi nas wcześnie rano […]

Baños i ostatni wieczór u naszej kochanej rodziny

\ \ \ \ \

Baños i ostatni wieczór u naszej kochanej rodziny

Z samego rana Fabian odprowadza nas na autobus do Baños. Chcemy z tego oddalonego o półtorej godziny jazdy od Riobamby miasteczka wybrać się na wycieczkę rowerową do pobliskich wodospadów. Krajobrazy po drodze są przepiękne. Mijamy malownicze, potężne szczyty Andów, autobus balansuje z gracją nad przepaścią. Docieramy do Baños – uroczego, małego miasteczka. Ekwador zaskakuje nas na każdym kroku.

Indianie zdejmują buty…

\ \ \

Indianie zdejmują buty…

Cały następny dzień spędzamy z Fabianem. Nie musi on akurat pracować, 100% swojego czasu poświęca więc nam. Zwiedzamy Riobambę w tempie ekspresowym. Czujemy się wręcz jakbyśmy realizowali jakiś ważny plan – najpierw katedra, później park, przerwa na kanapkę w lokalnym barze (popijaną colitą oczywiście), bazar, kolejny kościół, autobus który obwozi nas po mieście. Fabian jest […]

Popijając colitę w fabryce czekolady

\

Popijając colitę w fabryce czekolady

Po trzech godzinach podroży autobusem dojeżdżamy do Riobamba. Pukamy do drzwi domu Fabiana – brata Marii Violetty, który zaoferował nam swoją gościnę. Jeszcze nie wiemy o tym, że ten dwupiętrowy budynek o ładnej, starodawnej fasadzie stanie się naszym Prawdziwym Domem na następne dwa dni. Witają nas – Fabian, jego żona Maria i dwójka dzieci – […]

Quito z lotu ptaka. Ekwador z punktu widzenia Marii Violetty

\ \ \ \ \ \

Quito z lotu ptaka. Ekwador z punktu widzenia Marii Violetty

Ostatni dzień w Quito. Dzień… Właściwie parę godzin, bo po południu mamy już jechać do Riobamba. Czeka tam na nas brat matki Violetty. Chcemy jeszcze wjechać na wzgórze, z którego można zobaczyć całe miasto. Dosłownie kilka miesięcy temu otworzono kolej linową, która zabiera chętnych na wysokość 4 tys m.p.p.m., na wschodnie zbocze wulkanu Pichincha. Wokół […]

Brrr… jesteśmy na równiku!

\ \ \ \

Brrr… jesteśmy na równiku!

Następnego dnia wybieramy się na równik. Nieopodal Quito znajduje się Środek Świata – La Mitad del Mundo. Cóż. Na równik zakładam: długie spodnie, ciepłe buty, polar, i może błędem było nie wzięcie jeszcze kurtki. W Ekwadorze jest naprawdę zimno. Quito znajduje się na wysokości 2,800 m.n.p.m., a w Andach trwa w najlepsze zima (pora deszczowa), […]

Pierwsze kroki w Ameryce Południowej

\ \

Pierwsze kroki w Ameryce Południowej

Ekwador przywitał nas bardzo miło. Żadnych opłat. Bienvenidos i miłego pobytu! Okazało się również, że w błoto wyrzuciliśmy 120 dolców wydanych w Warszawie na wizy. Polacy bowiem wiz już wcale do Ekwadoru nie potrzebują… Pozostanie pamiątka w paszporcie. Nasza hostka mieszka niedaleko lotniska. Jesteśmy ciekawi, jak to będzie być po raz pierwszy goszczonym przez dziewczynę. […]